O autorze
Z zawodu jestem matematykiem, ale przez 30 lat pracowałem w informatyce teoretycznej, a przez następne 20 prowadziłem rodzinną firmę cukierniczą istniejącą od roku 1869. Później — po przekazaniu zarządu firmy synowi Łukaszowi i synowej Małgosi — znów powróciłem do uczenia, choć nie informatyki, ale zarządzania. Szczególnie interesują mnie współczesne aspekty zarządzania jakością, a w tym motywowanie godnościowe jako przeciwieństwo metody kija i marchewki. Interesuje mnie też gospodarka wolnorynkowa, ekologia języka ojczystego (mówmy „w cudzysłowie”, a nie „w cudzysłowiu”) i parę innych tematów. Po pracy lubię teatr, muzykę baroku, Gabriela Garcię-Marquez, narty (zjazdowe i ski-alpinizm), wioślarstwo (skif), windsurfing i rower górski.
Mam też szczególną prośbę do dyskutantów: na moim blogu nie używajcie wulgaryzmów i innych nieobyczajnych zwrotów i określeń. Dyskutujmy na argumenty, a nie na epitety. Spróbujmy, może nam się uda.

12 grudnia pod Trybunałem Konstytucyjnym

Po raz pierwszy szedłem żądać demokracji w październiku 1956 pod Komitet Centralny, po raz ostatni - 3 maja w stanie wojennym. Jutro pójdę pod Trybunał Konstytucyjny w jej obronie.

Wydarzenia ostatnich dni budzą niepokój wielu z nas. Skończył się czas, gdy można było powiedzieć: „mnie polityka nie interesuje”. Przez ostatnie 25 lat zmiana ekipy rządzącej rodziła zmiany w polityce wewnętrznej i zewnętrznej, gospodarczej i socjalnej, ale nie zagrażała zasadom państwa prawa. Dziś jest inaczej. Jeżeli więc nie wyrazimy obywatelskiego protestu przeciwko tym zamiarom, jutro może być za późno. W psychologii behawioralnej znane jest zjawisko „gotowanej żaby”. Gdy żabę wrzucimy do garnka z gorącą wodą, wyskoczy z niego ratując swoje życie. Jeżeli jednak włożymy ją do wody letniej, którą będziemy powoli podgrzewać, może przeoczyć moment, gdy już nie będzie miała siły wyskoczyć. Nie dajmy się ugotować.

Z najwyższym szacunkiem i podziwem śledzę niezłomność dziennikarzy z mediów publicznych, którzy nie obawiają się dziś mówić trudnej prawdy. Nie oznacza to, że gorzej oceniam dziennikarzy z tytułów i anten prywatnych, jednakże, podczas gdy ci ostatni ryzykują utratę dochodów z reklam, ci pierwsi mogą stracić pracę.

Demokracja parlamentarna to nie rządy większości, które mogą dowolnie zmieniać prawo, ale rządy tworzące prawo stanowione (Lex) z poszanowaniem prawa naturalnego (Ius). To ostatnie jest wynikiem historycznej mądrości społeczeństw świata wskazującej dlaczego jedne narody żyły dostatnio i szczęśliwie, a inne marniały pod jarzmem najeźdźcy, czy też rodzimego dyktatu. Historia wskazuje wyraźnie jakie prawa prowadzą do społeczeństw szczęśliwych, rozwijających się i czerpiących z różnorodności swoich obywateli, a jakie do mizerii i upadku. Prawa naturalne Ius są równie obiektywne jak prawa mechaniki Newtonowskiej, tyle że wiążące się z nimi zjawiska obserwujemy nie na nieboskłonie, ale w codziennym życiu pokoleń. Nie można ich lekceważyć, bo działają równie konsekwentnie jak grawitacja, która niejeden już meteoryt doprowadziła do upadku.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...