O autorze
Z zawodu jestem matematykiem, ale przez 30 lat pracowałem w informatyce teoretycznej, a przez następne 20 prowadziłem rodzinną firmę cukierniczą istniejącą od roku 1869. Później — po przekazaniu zarządu firmy synowi Łukaszowi i synowej Małgosi — znów powróciłem do uczenia, choć nie informatyki, ale zarządzania. Szczególnie interesują mnie współczesne aspekty zarządzania jakością, a w tym motywowanie godnościowe jako przeciwieństwo metody kija i marchewki. Interesuje mnie też gospodarka wolnorynkowa, ekologia języka ojczystego (mówmy „w cudzysłowie”, a nie „w cudzysłowiu”) i parę innych tematów. Po pracy lubię teatr, muzykę baroku, Gabriela Garcię-Marquez, narty (zjazdowe i ski-alpinizm), wioślarstwo (skif), windsurfing i rower górski.
Mam też szczególną prośbę do dyskutantów: na moim blogu nie używajcie wulgaryzmów i innych nieobyczajnych zwrotów i określeń. Dyskutujmy na argumenty, a nie na epitety. Spróbujmy, może nam się uda.

Dlaczego znów idę pod Sejm

Demokracja i zasady państwa prawnego są nam odbierane metodą salami, czyli po kawałku i z oczekiwaniem, że nie będziemy reagować. Że nie zauważymy. Ci którzy to czynią liczą na syndrom gotowanej żaby.

Gdy żabę wrzucić do gorącej wody, to natychmiast wyskoczy. Jeżeli jednak włożymy ją do wody, którą będziemy powoli podgrzewać, to przyzwyczaimy żabę do coraz wyższej temperatury jednocześnie blokują jej mechanizmy obronne. Gdy woda osiągnie temperaturę zagrażającą jej życiu, nie będzie już miała siły, by się uratować.

W dyskusjach na temat wprowadzanych ustaw o zmianie ustroju sądów nieodmiennie pojawia się pytanie, co takie zmiany mogą oznaczać dla „zwykłego obywatela”, a w szczególności dla polskiej gospodarki? Jako przedsiębiorca postaram się odpowiedzieć na to ostatnie pytanie.

Pewność prawa jest podstawą gospodarowania. Jeżeli prawo nie jest stabilne, bo jego zasady mogą być w każdej chwili zmienione, jeżeli konstytucja przestaje obowiązywać, to podejmowanie jakichkolwiek decyzji gospodarczych staje się nie tylko niezwykle ryzykowne, ale też ryzykowne w stopniu niemożliwym do oszacowania.

Pierwszy przykład już mamy. W tych dniach firma Orlen ogłosiła, że planowany wzrost podatkowych obciążeń handlu paliwami nie musi wpłynąć na ich cenę rynkową. Jeżeli taka decyzja zostałaby rzeczywiście podjęta, to — jak policzyli eksperci — sprowadziłaby zyskowności firmy poniżej zera, co dla jej udziałowców oznaczałoby dramatyczne zmniejszenie wartości udziałów. Dlatego w obowiązującym dziś prawie za podjęcie takiej decyzji zarząd odpowiadałby karnie. Ale jutrzejszy sąd może postanowić inaczej.

Jeżeli prawo jest nieprzewidywalne, to jedynym co mogą zrobić firmy jest wstrzymanie się od podejmowania kluczowych decyzji, a w szczególności decyzji inwestycyjnych. A to oznacza stagnację, niższy wzrost gospodarczy, mniej miejsc pracy i niższe wynagrodzenia.

Są dwa czynniki zapewniające stabilności prawa:
- przestrzeganie konstytucji,
- niezależność i niezawisłość sądów.

To drugie jest ważne nie tylko dla zagwarantowania stabilności prawa, ale też dla jego prawidłowego egzekwowania i ochrony obywatela przed bezprawiem. Brak tej niezawisłości powoduje, że obywatel, czy też firma, zawsze przegra proces z mocodawcami sądów lub choćby ich zwolennikami.

Pamiętajmy też, że podporządkowanie sądów politykom oznacza możliwość dowolnego manipulowania wynikami wyborów wszystkich szczebli, a więc utrwalanie sytuacji bezprawia. Niewiele więc czasu pozostało, abyśmy byli ugotowani!

Najczęstszym argumentem podnoszonym przez zwolenników proponowanych reform, jest powszechnie odczuwana konieczność poprawy działania sądów. To prawda, że jest wiele do zmiany, nie oznacza to jednak, że należy wymienić sędziów niezawisłych na spolegliwych. Oto trzy ważne przyczyny, dla których sprawy sądowe ciągną się w naszym kraju latami:

(1) Zbyt wiele spraw musi być rozstrzygane przez sądy, a nie przez instancje niższych szczebli np. kolegia orzekające. W roku 2016 do sądów trafiło ponad 14 mln spraw, co daje ponad 2000 spraw na sędziego (podaję za Rzeczpospolitą), czyli średnio ponad 6 dziennie!

(2) Mamy wielu sędziów, o czy mówią politycy PiS, ale stanowczo za mało ich asystentów. W Polsce średnio jeden na trzech sędziów, podczas gdy w Unii Europejskiej, trzech na jednego. Dziewięć razy więcej!

(3) Niedostateczna informatyzacja obiegu dokumentów w sądach. Sędziowie nadal najczęściej czytają dokumenty papierowe, co nie pozwala na wykorzystanie nowoczesnych metod wyszukiwania i analizowania informacji.

Te trzy rzeczy należy zmienić w pierwszej kolejności. Należy ułatwić sędziom pracę, a nie wymienić ich na posłusznych.

Jednakże dzisiejsze nocne posiedzenie Senatu zadecydowało inaczej. Ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa została przyjęta bez poprawek.

W tej sytuacji jedyne, co nam obywatelom dziś pozostaje, to wyjść na ulicę i żądać od Prezydenta, aby ustawę zawetował. Nie usprawiedliwiajmy się, że pozostaniemy w domu, bo polityka nas nie interesuje. Decyzja pozostania to równie znaczący akt polityczny, jak pójście pod Sejm. Dziś nie dokonywać wyboru już się nie da, a za każdy rozliczy nas historia i własne sumienie.
Trwa ładowanie komentarzy...