Dziś głosu nie da się już nie zabrać

W ciągu ostatnich tygodni Polska została podzielona silniej niż kiedykolwiek i cokolwiek byśmy nie postanowili, znajdziemy się po jednej stronie tego podziału. Niezabieranie głosu nie zapewnia dziś pozycji neutralnej.

Podziały biegną w poprzek organizacji branżowych, naukowych i obywatelskich, dzielą rodziny. W tej sytuacji wiele osób ucieka w milczenie lub w pozorną neutralność: mnie polityka nie interesuje. Takie słowa słyszałem ostatnio wiele razy. To niedobrze i chyba też nie do końca prawda. Bo polityka może mnie nie interesować, ale jej skutki… Często jednak nie zdajemy sobie z nich sprawy.



Coraz więcej najróżniejszych organizacji zajmuje stanowisko wobec wydarzeń ostatnich dni. Społeczeństwo obywatelskie tym się właśnie charakteryzuje, że wyraża swoje poglądy i oczekiwania ustami przedstawicieli niekoniecznie z mandatem parlamentarzysty. Jednakże wiele organizacji milczy, bo wewnętrznie nie potrafią się porozumieć. To powoduje pęknięcia. W sumie wszyscy czują się zawiedzeni, by nie powiedzieć -- zdradzeni. Przestają ze sobą rozmawiać. Już nie tylko o polityce. O wszystkim.

A jednak rozmawiać trzeba, ale rozmawiać z zachowaniem zasad gwarantujących każdej stronie poszanowanie godności. Bo agresja i arogancja rodzi agresję i arogancję i zaczyna nakręcać spiralę niechęci. Wtedy przestajemy słuchać argumentów.

Zachęcam moich Rodaków do narodowej dyskusji nad przyszłością naszego państwa. Jeżeli nie możemy zabrać głosu w trybie zbiorowym, róbmy to indywidualnie. Jest dziś na to aż nadto środków technicznych. Rozmawiajmy z naszymi adwersarzami starając się zrozumieć ich argumenty, ale też pamiętając, że „zrozumieć” nie musi oznaczać „podzielać”.

Starajmy się analizować bliższe i odleglejsze skutki naszych wyborów. Sprawy pozornie abstrakcyjne i odległe od naszej codzienności, mogą za chwilę przerodzić się w odczuwalne skutki w naszej gminie lub pracy. I nie dajmy się zwieść przekonaniu, że jeden głos i tak nic nie znaczy. Dziesięć milionów pojedynczych głosów przyczyniło się kiedyś do obalenia komunizmu w Polsce. Dziś potrzebne są głosy, które tę wywalczoną Trzecią Rzeczpospolitą będą wspierać i będą jej bronić.

W ostatnią sobotę demonstracje w Warszawie i innych miastach pokazały, że Polacy z jednej strony mają poczucie wielkiego zagrożenia, ale z drugiej -- że potrafią się jednoczyć ponad podziałami dla obrony wspólnego dobra, jakim jest Demokratyczna Rzeczpospolita.

Jutro będę pod Sejmem. Oby nie trzeba było chodzić tam zbyt często.
Trwa ładowanie komentarzy...